Od kilu dni czuję się jakbym była niewidzialna i po prostu stała obok szyku przemijających wydarzeń
i tylko na nie patrzyła
mija kolejny dzień
neutralnie kładę się do łóżka, które ostatnimi czasy pokochałam jak nigdy dotąd
mija kolejny miesiąc
już nie jest tak jak wcześniej
i nigdy nie będzie
już nie pamiętam tego w jaki sposób do mnie mówiłeś
nie wiem co mnie trzymało przy tobie
Może wiara w lepszą przyszłość?
oh, I'm so naive
czuję jak maluje się grymas na mojej twarzy
biegnij
daleko stąd
*
Tak naprawdę trudno mi jest ubrać w słowa opis tych wszystkich emocji, które tlą się we mnie. Chcąc je wyzwolić ponownie wkraczam w stan użalania się i nadmiernego narzekania. Pragnę tyle zrobić, potrafię siedzieć i rozmyślać nad wszystkim, planować. Niestety, zmęczenie odbiera mi motywację i wiarę w siebie. Wraz z powrotem wrednego nawyku kończą się chęci. Mogę tylko żałować. Kolejne godziny mijają, puste i bezwartościowe. Przemknęła się myśl, że czasu nie wolno marnować. Zaczęłam uświadamiać sobie, że (nie)świadomie tracę zbyt wiele rzeczy. Efekt motyla. Ponownie powstanę i teraz udowodnię sama sobie, że można inaczej. Obietnica składana po raz ęty. Może w końcu się uda ~

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz