niedziela, 26 maja 2013


Nareszcie czuję jak rozpiera mnie energia i chęć do życia. Nic nie powstrzymuje mnie przed chociażby wstaniem z łóżka i rozpoczęciem dnia. Doceniam i zauważam więcej nawet najdrobniejszych powodów do uśmiechu. Po raz kolejny staram się nie obracać za siebie, znów obiecuję sobie, że będzie dobrze. Patrzę w niebo i w myślach dziękuję. 
*
Spokojnie rozpoczynam niedzielę, piję zbożową kawę i wypuszczam w nicość truskawkowy dym.
W tle słychać dawno zapomnianą przeze mnie piosenkę. Automatycznie wracają chwile sprzed 2 lat.
Miło tak zdać sobie sprawę, jak dużo się zmieniło.
Na lepsze.
A w każdym razie tak teraz mi się wydaje.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz