niedziela, 28 kwietnia 2013


Snuły się plany, wszystko miało być wspólne. Każdy moment, wystarczyło złapać cię za rękę i po prostu pójść. Teraz jedynie uśmiech zostaje zakrapiany łzami, a smutek wydobywa się na wierzch. Zgubiłam się pomiędzy tyloma wyjściami. Po prostu stoję w miejscu i nie mam pojęcia co robić dalej. Obiecałam sobie pozostać silna i wytrwała. Nic nie miało popsuć tego, co do tej pory udało mi się osiągnąć. Aktualnie nie umiem powiedzieć nic. Ewentualnie tyle, że jestem gotowa na ponowny ból. Ten ból z miłości.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Wszystko się ze sobą sprzecza, myślę jedno - robię drugie
Patrząc na możliwości to i tak za mało
 priorytetem teraz jest pokazanie sobie samej na ile mnie stać
Jutro po książkę i zaczynamy metamorfozę raz na zawsze








niedziela, 14 kwietnia 2013




Rozmazane czarne smugi po całości. Pozostałość po chwilach zaskakująco okropnych. Mogę pytać o wiele rzeczy. Tyle ile zdołam wymyślić. Odpowiedzi niestety muszę dociekać sama, nie ma innego wyjścia. Ból zawarty we wspomnieniach dzielnie utrzymuje się na powierzchni. Chociaż powinien już całkowicie opaść na samo dno niepamiętnych czasów, rozpływając się. Idę dalej myśląc o wszystkim. Ponownie łapie mnie smutek. Czas najwyższy zamknąć się, skończyć z tym. Sama sobie pozwalam na kontynuację czegoś co zadaje nieprzyjemny ból.

czwartek, 4 kwietnia 2013





Pragnę chwytać każdy moment, trzymać go w uścisku 
Z niczego stworzyć coś, czego tak na prawdę nie ma
happiness





Co najważniejsze to nie poddawać się, wciąż brnąć pomimo wszelkich przeciwności
Dążących pesymistycznych myśli
kompletnego obrotu sytuacji
autosugestia ponad wszystko



poniedziałek, 1 kwietnia 2013




Kiedy jest zbyt dobrze, to zazwyczaj coś musi się spieprzyć. Fakt, że nieszczęścia chodzą parami jest całkowicie prawdziwy. Jednak cieszę się, że nie umiem odpuszczać. Niektóre sprawy wymagają wręcz natychmiastowej interwencji. Za bardzo mi zależy na tym, żeby było dobrze.


Jutro wreszcie zdjęcia! Nie mogę się doczekać :) Dzisiaj z kolei mały shoot z Honoratem. Dawno tak dobrze nie spędziłam czasu. Ostatni dzien i zaczynamy ostry zapieprz. Kiedyś trzeba się zabrać za te repetytoria. Oby tylko się udało i wysiłek nie poszedł na marne.