piątek, 5 lipca 2013

Holiday


 Jak na razie wakacyjny czas udaje mi się wykorzystywać doszczętnie! Poranki i późne wieczory w domu, chwila na odpoczynek po całodziennej zabawie na mieście. Aparat nie odstępuje mnie na krok, nie nadążam za ładowaniem baterii. Patrzę na świat zmęczonymi, lecz szczęśliwymi oczami. Sny zostały doprawione o niechciane sceny, walczę by się ich pozbyć. Szczęście, że wszystko udało się bez żadnych komplikacji. Liceum przywitało mnie tak jak oczekiwałam. Teraz czas postawić sobie poprzeczkę o stopień wyżej. Już nie ma luzu jak przez ostatnie kilka lat. Nareszcie zdałam sobie z tego sprawę.

Łamię swoją silną wolę. Ponownie ją naprawiam i doprowadzam do porządku. Już nie wiem jak to skontrolować. Dawno już wpadłam w to błędne koło, z którego trudno jest się wydostać. Czy warto obiecywać sobie, że tym razem będzie definitywny koniec? Nie.
Po prostu lepiej zacząć w to naprawdę wierzyć. 


Wielkimi krokami zbliżają się moje urodziny. Wyczekiwane od dawna oficjalne 16 lat. Moja pamięć przywołuje chwile, gdy dokładnie 7 lat temu pomyślałam "Jeszcze tylko 9 lat i z głowy". Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że dorosłość to nie lada wyzwanie. Teraz już wiem, że jestem na to gotowa. Świadomość tego, że od dziecka marzyłam o niezależności, dodatkowo nakręca mnie ku dążeniu do wyznaczonego sobie celu. Czas wziąć się w garść. Pokazać nie tylko sobie, że można osiągnąć coś ponad swoje możliwości. Potrzeba tylko trochę motywacji i chęci. No i oczywiście stałej wiary. 
Zbyt prosty przepis na sukces?









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz